I

Jesień, to ulubiona przeze mnie pora roku. Czekam na nią z utęsknieniem od chwili, gdy tylko zaczną się wiosenne roztopy. Kojarzy mi się jesień z lasami pełnymi grzybów, sadami pełnymi drzew obwieszonych owocami, stadami ptaków przygotowujących się do odlotu i wierszami Jerzego Harasymowicza. I nie ma znaczenia, czy to ta złota i czerwona, skąpana w miękkim, jakby w kropli miodu słońcu, czy pochmurna, dzwoniąca blaszanymi dachami i szybami chłostanymi deszczem, jesień. Ot, skojarzenie wracające co rok, tak jak i teraz.

Już jakiś czas temu, nieco przypadkowo, ale bardzo szczęśliwie, trafiła do moich rąk ciekawa biografia Jerzego Harasymowicza pod tytułem: „Tak jak księżyc”, pióra Alana Weissa.i Książka pośród wielu ciekawych i chyba nie znanych nikomu, poza szczupłym gronem specjalistów faktów, dostarcza też szeregu informacji o jego rodzinie i tu właśnie, na początku, w rozdziale zatytułowanym „Matka”, znalazłem rzecz dla mnie przeciekawą. Otóż matka Jerzego Harasymowicza, Iwona Danuta Grzelewska, urodziła się 18 listopada 1911 roku w Chrzanowie i ukończyła chrzanowskie Gimnazjum. Jej ojcem, a więc dziadkiem Jerzego ze strony matki, był Jan Grzelewski, wieloletni burmistrz Chrzanowa.

Jest taki wiersz:

Notatka księżycowa

Rzeczywiście

tak jak księżyc

ludzie znają mnie

tylko z jednej

jesiennej strony.

Dzięki książce Alana Weissa dane mi było nieco poznać, także i inne strony Jerzego Harasymowicza, odkrywając w nim również, wprawdzie po kądzieli, ale chrzanowianina.

Mól

i Alan Weiss, Tak jak Księżyc : poetycki żywot Jerzego Harasymowicza. Wrocław, 2019.